Czymże jest każdy epigramat ? Ja dla was tak to ująć chciałem,
Że jego duszą ma być koncept, a zwięzłość powinna być ciałem.
Samuel Coleridge
(przetłumaczył Wiktor Jarosław Darasz)
Przegniłe liście, rozpacz lasów, głogi
I zadymionych ognisk w polu swąd,
Puste, bezludne, porzucone drogi,
Nie wiedzieć dokąd wiodące i skąd.
W powietrzu z krzykiem kołujące wrony,
Bolesny zachód. Coraz bliżej mgła.
Pusto, bezludnie. Żal niewyśledzony,
Nagle odczuty, ostry i bez dna.
Kazimierz Wierzyński
Nie wierz mi dziewczę, choćby i przysięga
Z ust mych do Ciebie poszła szukać wiary !
Nie wierz ! – jam różne wychylał puchary,
A wciąż po nowe jeszcze dłoń ma sięga.
I słodycz wina, miłości potęga,
Słomiane w piersiach mych wzniecają żary …
Gasną tak prędko ! Z wypróżnionej czary
Gorycz się potem i przesyt wylęga.
Nie wierz mi – proszę ..! Twe usta tak świeże
I tak dziewczęce – ust twych dla mnie szkoda !
Ja bym je skalał … Tyś tak jeszcze młoda,
A ja w anielskie miłości nie wierzę !
Chciałbym całować, ale wyznam szczerze :
Jutro zapomnę tej, co ust dziś poda !
Jerzy Żuławski
Rozkochałeś moje oczy
Swym czarem,
Zapalileś moje oczy
Pożarem …
Spłomieniłeś usta
Całowaniem –
Roztęskniłeś duszę
Ukochaniem …
Wlałeś w żyły swoją krew
Pożogę …
Że o tobie zapomnieć
Nie mogę …
Liliana Flora Hufnagel
Źródło : “Polska poezja miłosna”, Wydawnictwo Martel, Kalisz
Dziwna jest sprawa na tym świecie taka,
Pan pana, żebrak nie lubi żebraka,
A słowiki zgodnie razem śpiewają
I srodzy wilcy pospołu chadzają.
Daniel Bratkowski
Twarz Myrona, Praksytelesa oczy, coś z Lizypa torsu,
Tylko dalej nikt jeszcze nie umie odtworzyć głosu.
Źródło : Maciej Kazimierz Sarbiewski « Epigrammatum Liber » (Księga epigramatów) , 26 tom, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2003, Magdalena Piskała, Dorota Sutkowska (pod redakcją : A. Karpiński, K. Mrowcewicz, E.J. Głębicka, A. Masłowska-Nowak)
Ja wiem : nadejdzie wiosna
słoneczny cud się stanie …-
I zejdzie w moją duszę
przeczyste miłowanie.
Anna Zachorska (pseudo Savitri)
W ciemny ogród okno mam otwarte,
Nic nie widać ! .. tylko drzewa szumią ..
Marzę, piszę, jedną drugą kartę,
A ćmy wkoło lampy się mej tłumią –
Aż mię szare zajęło stworzenie,
Biorę w ręce motyla – brzydala
I rozmyślam, co za chęć go żenie
W ogień, który skrzydła mu opala ?
Ona ogień ta biedna ćma kocha !
Ćma skazana żyć wśród wiecznej nocy ..
Po śmierć w męce leci w niego płocha,
Lecz instynktu nie oprzeć się mocy.
I widziało inne ćmy .. i noce ..
Serce moje rozdzwonione smętnie,
Których rój się w ciemnościach szamoce,
Łaknąc ognia boskiego namiętnie !
Maria Grossek-Korycka














