Są różne interpretacje tych wojen, w mediach i w sieci;
Walka dobrych ze złymi pochodzi z bajek dla dzieci.
Barbara Botton
Żytnie kłosy blade.
Spali słońce niskie –
O, niebiańskie sady,
Obłoki wy bliskie !
Mijacie nade mną
Lekko i wypukle –
Zwijając się w kłębki
Niby włosów pukle.
W niebieskim ogrodzie
Wolno i przyjemnie,
Obłoki jak łodzie
Przepływają we mnie …
I wszystko się zlewa
W łagodną pogodę.
Lipiec miodem śpiewa
Złoci żyto młode.
Jarosław Iwaszkiewicz
(Księga dnia i księga nocy, 1929)
Barbara Botton
Tyś jest jak dzień wiosenny z pogodą błękitną
I majowe w swej duszy nosisz poematy,
Radością zasadzone myśli w tobie kwitną
Ruchliwe, jak motyle, i wonne, jak kwiaty.
Lubię wspominać twoje miłosne spojrzenia
Zatulone w powiekach, jak stokrotki w trawie,
I krągły śmiech, co z warg ci zęby wypłomienia,
Białe, jak miąższ jabłeczny, w czerwonej oprawie.
Kiedyś potem – jesienią bez ciebie żałosną,
Gdy smutek serce ścichłe napełni po brzegi,
Niech mi się przyśnią twoje, w białych sukniach, wiosno,
Pocałunki słoneczne : twe maleńkie piegi.
Kazimierz Wierzyński
Kocham Ciebie zawsze i wszędzie
kiedy jesteś tu i nawet gdzieś tam ;
myśli o Tobie tańczą w obłędzie
gdyż moja miłość ma tysiące gam.
Barbara Botton
obraz Elisabeth Vigée Le Brun „Mère et sa fille” (Matka i jej córka)
Państwo, które demokracją stoi
żadnego referendum się nie boi.
Barbara Botton
Fiołkami ci drogę uścielę,
Kwiaty rzucę pod stopy pachnące,
Wonne lasów i pól naszych ziele
I storczyki, co rosną na łące…
Fiołkami ci drogę uścielę,
Że nie dotknie się stopa twa ziemi,
I powiodę cię, biały aniele,
I powiodę szlakami jasnemi…
W marzeń cichym klękniemy kościele
Gdzieś od ludzi daleko i światła,
Mój ty biały, serdeczny aniele,
Moja duszo ty jasna, skrzydlata!…
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię syneczku ziemi twej na pamięċ,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś jak się jeży w dźwięku minut – zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula synku, czy to serce pękło ?
Krzysztof Baczyński
Człowiek pochodzi od małpy ? Uwierzę
tylko wtedy, Rodacy,
gdy człowiek zmusi małpę
za darmo do pracy.
Barbara Botton














