Poezja jest głosem ducha.
Coraz mniej ludzi słucha.
Barbara Botton
W czyim interesie jest robienie chaosu w Europie ?
Odpowiedz sam sobie, i Panie Magistrze, i Panie Chłopie.
Barbara Botton
Suwerenne państwo, które się szanuje
swoje własne pieniądze bije i drukuje.
Barbara Botton
Zażenowany swym anielstwem
Udajȩ (dosyć źle) człowieka.
I serce, aż nieludzko czerstwe,
Zacinam w samotności. Czekam.
Znam ewangeliȩ i nieszczȩście,
Narodów tȩtent, szepty kobiet
I starość słów i snów poczȩcie
I wina czad i kwiat na grobie.
I ducha znam co bez wcielenia
Na ziemi jest jak głoska głucha,
I ciało – nie do pomyślenia
Bez łaski i świȩtego ducha.
(fragment)
Julian Tuwim
Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach,
Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.
…
Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,
Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.
Pojechała mi bajka poza góry doliny
Nic jakoś mi żal, a powinno być żal ..
…
Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.
Same nogi mnie niosą gdzieś – i po co mi, gdzie ?
Idę młody, genialny, niosę But w Butonierce,
Tym co za mną nie zdążą echopowiem : – Adieu ! –
Bruno Jasieński
Było złote, letnie rano w szumie kolnych heksametrów,
Auto szło po równej szosie, zostawiając w tyle kurz.
Zbity licznik pokazywał 160 kilometów.
Koło nas leciały pola rozpluskanych żółtych zbóż.
Koło nas leciały lasy, i zagaja, i mokradła,
Jakaś łąka, jakaś rzeka, jakaś w drzewach skryta wieś.
Ja objąłem Panią ręką, żeby Panie nie wypadła.
Wicher zdarł mi czapkę z głowy i po polach poniósł gdzieś.
Pani śmiała się radośnie błyskawicznym tremolando,
Obryzgany Pani śmiechem śmiał się złoty, letni dzień
I w dyskretnym cieniu ronda z żytnich kłosów ogiriandą
Nasze usta się spotkały jeszcze pełne świeżych drgnień …
Może Pani chciała krzyczeć ? Świat oszalał jak od wina ..
Wiatr gwałtowny bił w policzki i zapierał w piersiach dech.
Auto szło wariackim tempem 160 wiorst godzina.
Koło nas leciały pola, kępy drzew i czuby strzech.
Bruno Jasieński
Źródło : “Poezja poska, Antologia” Bruno Jasieński, Hachette Polska 2011
Kasia z Anusią, wdzięczne i piękne oboje,
Jednakiem płomieńmi trapią serce moje :
Obyczaje w obydwóch godne pochwalenia.
Też wielką są przyczyną mojego udręczenia.
A gdy czasem pospołu wedla siebie siedzą,
Na którą lepiej patrzeć – oczy me nie wiedzą.
Anusia zda mi się być piękniejszą nad Kasię,
Kasia zda się piękniejszą nad Anusię zasię.
Tamta nad tę, a ta też nad tamtę wdzięczniejsza,
I w rozmowie, je nie wiem, która przyjemniejsza.
To jedno wiem, że obie bez miary miłuję,
Jak to może być ? Nie wiem. Ale miłość czuję.
Mikołaj Sęp Szarzyński
Źródło : Mikołaj Sęp Szarzyński « Poezja polska, Antologia » Hachette Polska, 2011
Będę się zawsze dziwował twojej piękności :
Nie szkodzi wiernej dalekość miłości ;
Bo, gdzie całkiem nie mogę być, tam myślą będę,
A pierwej siebie niż ciebie zabędę ;
I dotąd się serce me smęcić nie przestanie
Aż cię zobaczę, me wdzięczne kochanie.
Mikołaj Sęp Szarzyński
Źródło : Mikołaj Sęp Szarzyński « Poezja polska, Antologia » Hachette Polska, 2011
Piszą : król Agatokles gdy swoim cześć sprawiał,
Między złote naczynia zawsze glinę stawiał,
Tak mieszając ubóstwo z bogactwy hardymi ;
A przyczynę powiadał tę przed gośćmi swymi :
« Ja, którego Bóg sławą i państwem ozdobił
Wspomnę, iże mój ojciec z gliny garnce robił ».
O, szczęśliwy, kto stanu dostawszy wielkiego,
Pomni, czym był, i baczy moc szczęścia zmiennego.
Marcjalis
Przetłumaczył z łaciny Mikołaj Sęp Szarzyński : „XXXVIII Fraszka z Martialisza”
Wstąp w siebie, tam kamień mędrców znaleźć się staraj,
Nie znajdziesz go wszak, człecze, w cudzoziemskich krajach.
Angelus Silesius














