Ciȩżkie kajdany niewoli,
Boleśna siły potȩga,
Ale wtenczas szczyt niedoli,
Gdy siȩ naród sam rozprzȩga
I sam własną godność traci ;
A świat nędzę – wzgardą płaci.
Tam, gdzie urywiska i skalne szczeliny,
Gdzie w górę biegnie las wielopiętrowy,
Dzikie centaury mają swe festyny
I noszą wieńce zielone lub płowe.
Nie znane tobie dzieją się tam czary.
Flet wiedzie taniec błyskających rogów
I przebiegają za liści kotarą
Nagie plemiona, wzgardzone przez bogów.
Wiedz, w mrocznym centrum twej cywilizacji
Zbiegłe centaury czekają w gęstwinie ;
Aż kiedyś wyjdą z lasów izolacji
I plemię ludzi, jak centaury, minie.
Mieliśmy, w historii, Mesjasza cierpiącego ;
niektórzy czekają na Mesjasza uśmiechniȩtego ?
Ale Mesjasz nie może być Bogiem
dlatego Jezus nie jest Mesjaszem.
Barbara Botton
Jesienią o chmurnym zmroku
twarz twoją widze prawdziwą,
kiedy się zrywasz do skoku
z piany rozwianą grzywą.
Patrolujące rybitwy
nie skarżą się ani żalą,
ich krzyki nad wzdętą falą
lecą jak hasła do bitwy.
Kłamstwem twe sny jasnobrzeżne
i fale złote, i lazur …
Ty chwytasz serce drapieżnie,
jak gryfa skrzywiony pazur.
Franciszek Fenikowski
Źródło: „Strofy o porach roku”, wybór : Ryszard Matuszewski, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa, 1985
Nie nabędzie mądrości
kto nie ma cierpliwości.
cytowane przez Barbara Botton














