Wracam do prostych rzeczy – do pyłów tańczących w próżni,
do małego ślepego pająka, co się barwą od ściany nie różni,
do drżących w słocie okiennic głośnego, gorzkiego szlochu,
do szpar ciekawych w podłodze, pełnych zagadek i prochu.
Wracam z zawiłej drogi zwycięskiej, wracam z podboju
do tajni mysiej nory, ukrytej w kącie pokoju,
do strasznej śmierci dzięcioła, do przygód okropnych jeża,
do niepojętej ucieczki sowy i nietoperza.
Coraz jest prościej, ciszej … coraz bezpieczniej, jaśniej …
Wracam – jak smok znużony – do starej, starej baśni.
Padają nasze słowa jak dojrzałe owoce.
Serce się już nie szamoce i piersi ci już nie druzgoce.
Odleciały. Czy nie wiesz kiedy odleciały ptaki przelotne ?
Tak ciche jak dzisiaj południe słoneczną jesienią wilgotne.
Ślizga się uśmiech sadu po zamyślonym czole ..
Tyle ci pragnęłam powiedzieć, a teraz milczeć wolę.
Wolę śledzić w milczeniu tę nić babiego lata
Co z moich rąk zaplecionych wraz z twoim spojrzeniem ulata.
Lato. Kochanku, pójdziemy dziś w sad,
Dojrzałe głowy pochyliły śliwy,
Będzie się zapach na nas słodki kładł
(O, chłopcze, jaki ty będziesz szczęśliwy.)
Dojrzałych fruktów pijąc miodną woń
Ustami z śliwek zetrzemy pył siwy.
Narwiemy pełną słodkich płodów dłoń.
(O chłopcze, jaki ty będziesz szczęśliwy.)
Ogród pod stopę twardą poda ścież,
Słonecznik zerknie – niby podejrzliwy –
Przez bzowy szpaler, co osłania sad.
Lecz ty na trawie leż przede mną, leż –
Słonecznik – słońce – radości jest rad.
(O, chłopcze, chłopcze, jakiś ty szczęśliwy.)
Jarosław Iwaszkiewicz
Niech noc ukryje nasze twarze,
Postacie – ludzkie, więc ułomne.
Niech w cieniu nocy się ukaże
piękno jedyne i ogromne.
Niech będzie cisza. Ludzkie słowo –
ochrypłe, głuche, nieporadne –
niech zmilknie przed tej nocy mową,
bo piękna nie wypowie żadne.
Niech noc i cisza nas ukryje
przed całym światem i przed sobą
i niech się zęby, piersi, szyje
przemijającą cieszą dobą.
Źródło : Ludmiła Marjańska „W sercu pełnia”, Świat Książki, 2003














