Ciȩżkie kajdany niewoli,
Boleśna siły potȩga,
Ale wtenczas szczyt niedoli,
Gdy siȩ naród sam rozprzȩga
I sam własną godność traci ;
A świat nędzę – wzgardą płaci.
Tam, gdzie urywiska i skalne szczeliny,
Gdzie w górę biegnie las wielopiętrowy,
Dzikie centaury mają swe festyny
I noszą wieńce zielone lub płowe.
Nie znane tobie dzieją się tam czary.
Flet wiedzie taniec błyskających rogów
I przebiegają za liści kotarą
Nagie plemiona, wzgardzone przez bogów.
Wiedz, w mrocznym centrum twej cywilizacji
Zbiegłe centaury czekają w gęstwinie ;
Aż kiedyś wyjdą z lasów izolacji
I plemię ludzi, jak centaury, minie.
Mieliśmy, w historii, Mesjasza cierpiącego ;
niektórzy czekają na Mesjasza uśmiechniȩtego ?
Ale Mesjasz nie może być Bogiem
dlatego Jezus nie jest Mesjaszem.
Barbara Botton