Widzę w kalendarzu imieniny Janusza,
Tak więc życzę by rosła i kwitła Twoja dusza.
Barbara Botton
Jest tragiczna jakaś nuta
w przemijaniu wszystkich ludzi,
wiec, burmistrzu, twoja buta
tylko litość we mnie budzi.
Ciągle coś muszę … Pędzę bez przerwy,
choć się strofuję : „ Na miejscu usiedź ”
Ciągle coś muszę … Może to nerwy,
może ja wcale nie muszę musieć ?
Antoni Marianowicz
Jedna pani kochała pewnego pana, lecz nie wyszła jej miłość namiętna,
Gdyż, jak to ów pan innym wyjaśnił, pani mu się wydała zbyt chętna.
Druga pani, kochając innego znów pana, zachowała kręgosłup, stąd bida,
Gdyż dżentelmen ów innym wyjaśnił, że to beznadziejna frygida.
Inna pani, kochajac tylko siebie, bywała zimna albo ciepła, jak krany,
Więc jej panowie innym panom mówili, że jej powab jest niewyczerpany.
Śmiejemy się przeto z tych wierszy, mniej cennych niż perła czy topaz,
Mówiąc to paniom, co i tak wszystkie wiedzą, że chłop każdy to głupi świniopas.
Ogden Nash
Źródło : „Myśli kobiece” Robert Stiller, Wydawnictwo KOS w Katowicach, 2009
Gdy w twoich ustach z nieukojem
Szukam twojego serca woni,
Chciałbym cię zgnieść w objęciu mojem,
Zawrzeć jak ptaka w mojej dłoni.
I ściskam twe najsłodsze ciało
Śniąc, bym, pijany szczęścia trunkiem,
Mógł pokryć ciebie całą, całą,
Jednym jedynym pocałunkiem.
Leopold Staff
Chciałbym być świerzym porannym tchnieniem
Wietrzyka,
Co w twoje piersi wiosny pragnieniem
Przenika.
Chciałbym być słońcem, co cię ogrzewa
W szat bieli.
Chciałbym być taką, co cię oblewa
W kąpieli.
Chciałbym tą cząstką wybraną zostać
Przestworza,
Które obleka białą twą postać
Jak zorza.
Chciałbym być okiem twym – i uśmiechem
Twym smętnym ;
Falą twych włosów – piersi oddechem
Krwi tętnem.
Chciałbym być dumań twych marzycielskich
Przędziwem.
Uczuć twych żarem – piersi twych sielskich
Ogniwem.
Chciałbym się całą mą przeobłoczyć
Osobą
W tobie – i z tobą byt mój zjednoczyć :
Być tobą !
Antoni Lange
Kiedy się twoja głowa w falę snu zanurza
I waha się, i słania ;
Czy się lękasz, bym z tobą nie odbył podróży
W twoją krainę spania ?
Nie bój się o to wcale, gdy zaśniemy, inne
Rozejdą się nam drogi ;
Sen mnie ciebie zwykł mieszać w moje dni dziecinne
Między umarłych drogich.
Przekradasz się polami, gajami, agrestem,
Drogą, którą kochałem,
Gdy zamkną się przepaście, którym obcy jestem,
Nad twoim drętwym ciałem.
Chciałbym, droga, zamącić ciemne twoje spanie,
Mieszkać w nim długo, wierzaj,
I drżeć tylko, że słońce, kiedy rano wstanie,
Otworzy cię na ścieżaj.
Jean Cocteau
Przetłumaczył z francuskiego Jarosław Iwaszkiewicz
Źródło : „Struny ziemi”, Jarosław Iwaszkiewicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2015
Co zostało z ekstaz i miłości ?
Suche cyfry przyrostu ludności.
Stanisław Jerzy Lec
Ciosu się unika – nie przeciwnika.
Stanisław Jerzy Lec














