Kiedy osiągamy szczyty
obrastamy w mity.
Barbara Botton
Kto bardzo lubi szum sosnowy
i księżycowe światło ciche,
ten jest przeważnie nieżyciowy –
ma płaszcze podarty, portki liche ..
Kalikst Łasiczka
Szli krzycząc : « Polska ! Polska ! » – wtem jednego razu
Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu ;
Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,
Szli dalej krzycząc : « Boże ! ojczyzna ! ojczyzna. »
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzycząe i zapytał : « Jaka ? »
A drugi szedł i wołał w niebo wznosząc dłonie :
« Panie ! daj, niech się czuję w ludzi milijonie
Jedno z nimi ukochać, jedno uczuć zdolny,
Sam choć mały, lecz z prawdy – zaprzeczyć im wolny.»
Wtem Bóg nad Mojżeszowym pokazał się krzakiem
I rzekł : «Chcesz ty, jak widzę, być dawnym Polakiem.»
Juliusz Słowacki
Maż i wycinaj w cenzorskim zapędzie
Aby myśl ludzka nie przeszła twej miary ;
Zatrzymaj zegar – a nocy nie będzie.
Darmo ! czas bieży, choć stoją zegary.
Lucjan Siemieński
Beskidzie graniczny ! Beskidzie zielony !
Od Boga pomiędzy narody rzucony !
Coś źródła podzielił na morza, na dwoje,
O powiedz mi, powiedz ! czy jeszcze twe zdroje
Tak żywo jak dawniej i grają, i pienią ?
Czy łąki się twoje jak dawniej zielenią ?
Czy szumią twe lasy, jak dawniej, wesoło ?
Czy trzmielą tak smukło twe świerki wokoło ?
Czy sklepią się jeszcze twe buki jak wprzódy ?
A jawor czy chyli się jeszcze do wody ?
Beskidzie zielony ! w trzy rzędy sadzony !
Beskidzie graniczny ! Beskidzie kochany !
I chłodem jelenim, i mgłami owiany …
Gdzież czasy są owe, gdym konno tam hasał,
Gdym serce i oczy po tobie ja pasał ?
To wąsik się ledwie na twarzy mi pisał,
I świat mną jak świerkiem wyniosłym kołysał ..
A dzisiaj spoglądam, Beskidzie, w twe strony
Żałośnie – jak jawor nad wodą schylony …
Wincenty Pol
Jest ciągły rozwój i są postępy w nauce.
Nie może być mowy o postępach w sztuce.
Barbara Botton
Nie pozna ludzi w wieczór, kto ich widział rano :
Anna z rana je mięso, wieczór pości z grzankiem,
Filip z rana jest trzpiotem, a w wieczór kochankiem,
Marysia z rana bladą, w wieczór malowaną.
Balbina z rana zimną, w wieczór zakochaną,
Salusia z rana wilkiem, a w wieczór barankiem,
Jan w wieczór wody nie chce, a pijany rankiem,
Kasia z rana bez sukien, a wieczór ubraną.
Grzegorz z rana gra w karty, w wieczór tnie morały,
Stach z rana czułym mężem, a w wieczór jeleniem ;
Ten z rana wolny, w wieczór pod pantoflem cały,
Ten z rana ludzki, w wieczór żegna się z sumieniem,
Ta z rana plotki nosi, a w wieczór pochwały.
Czyż was wielkim człowieka nazywać imieniem ?
Józef Dunin-Borkowski
Twarde jest żelazo pod miecha kołowrotem,
Twardy też i diament żadnym nie dotknięty młotem,
Twardy dąb stary wiekiem skamieniały,
Twarde skały, na morskie nie dbające wały, –
Twardszaś ty, Panno, której łzy me nie złamały,
Nad żelazo, diament, stary dąb i skały.
Jan Andrzej Morsztyn