Na śniegu …. róża ?
O zmierzchu …. tęcza ?
Nocą …. pachną drzewa ?
Planety świetlne utkane w nicość ?
Tak zaskakują jak …. miłość
Barbara Botton
Oto jest fiolet – drzewa cień idący żwirem
Fiolet łączący miłośċ czerwieni z szafirem.
Tam brzóz różowa kora i zieleń wesoła,
A w jej ruchliwej sukni nieb błękitne koła.
A we mnie biało, biało, cicho, jednostajnie –
Bo noszę w sobie wszystkich barw skupioną tajnię. –
O jakże się w białości mojej bieli męczę –
chcę barwą byċ – a któż mnie rozbije na tęczę ?
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska