Barbara Botton
Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
spragniony ciepła słonecznego.
Więc przypłyń, o światło, z głębin niepojętego dnia
i oprzyj się na mym brzegu.
Płoń nie za blisko nieba
i nie za daleko.
Zapamiętaj, serce to spojrzenie,
w którym wieczność cała ciebie czeka.
Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
zamglone w głębinach ócz,
nad kwiatem niedosiężnym,
nad jedną z róż.
Karol Wojtyła
Źródło : Karol Wojtyła „Poezje wybrane” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1983
Z paproci, które czubem o słońce otarły,
powstał węgiel. Paprocie kipiały zielenią.
Węgiel jest czarny. Kiedy cykle się odmienią,
w jakiż produkt obróci się nasz świat umarły ?
Pomyśl ! Ta bryła z wnętrza ziemi wydobyta
ma swoją przeszłość, mogła w życia praepoce
cierpieć. I wspominając dawnych kwitnień noce
zapewne nieraz we śnie na nowo zakwita.
A kiedy w kominku spala się powoli
ogarniając powietrze wielką falą ciepła
i kiedy blaskiem ściany pokoju się złoci –
ta wyzwalająca się istota zakrzepła
węgla, to światło, które oddycha i boli,
ten płomień – czyż to nie jest właśnie kwiat paproci ?
Światło Doskonałości, kto też nocą zoczy ?
Serce, co nie zasypia, serce, co ma oczy.
Angelus Silesius