Żegna lato
wita jesień
złoty wrzesień
Barbara Botton
Nie miałem z kalendarzem zbyt dobrej komitywy,
Młodość mojego życia przepadła na wiek siwy.
Gdy idę przez ulice – dusza pogania ciało ;
Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało !
Poeci piszą słowa, których nikt nie rozumie,
A życie takie proste – w słońcu i liści szumie ..
Wiem i kwiatach to tylko, co mi powie ich zapach,
Lecz wiedzy tej nie znajdę w książkach ani na mapach.
Lato, choć nawet siwe, niechby najdłużej trwało –
Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało.
I chciałoby się znowu za miastem zrywać chabry,
Uśmiechać się do dziewcząt powracających z fabryk,
Patrzeć z mostu na Wisłę mieniącą się tak złudnie,
Tańczyć na Mariensztacie w niedzielne popołudnie,
A potem z konduktorką z „czternastki” iść na lody
I udawać młodego – choć już się nie jest młodym.
..
Usta kwitną słońcem, słońce kwitnie żarem,
oczy blask łaskocze, ręce pieszczą kwiat.
Tańczy na promieniach świtezianek harem,
z motylami igra kolorowy skrzat.
..
Niebo, kwiaty, ptaki, słońce i motyle,
tan zmęczonych faunów, najad szmerny chór –
marzą zielonością przekwitłe badyle,
pachnie fioletem smug dalekich gór ..
A jeżeli nagle wiatr zaszumi żytem,
czy z brązowej chmury bryźnie biały grad –
nowe słońce wejdzie w piersi nie zakryte,
większe będzie życie i piękniejszy świat.
Lato. Kochanku, pójdziemy dziś w sad,
Dojrzałe głowy pochyliły śliwy,
Będzie się zapach na nas słodki kładł
(O, chłopcze, jaki ty będziesz szczęśliwy.)
Dojrzałych fruktów pijąc miodną woń
Ustami z śliwek zetrzemy pył siwy.
Narwiemy pełną słodkich płodów dłoń.
(O chłopcze, jaki ty będziesz szczęśliwy.)
Ogród pod stopę twardą poda ścież,
Słonecznik zerknie – niby podejrzliwy –
Przez bzowy szpaler, co osłania sad.
Lecz ty na trawie leż przede mną, leż –
Słonecznik – słońce – radości jest rad.
(O, chłopcze, chłopcze, jakiś ty szczęśliwy.)
Jarosław Iwaszkiewicz