Nazbierałam do jamki niemało żywności,
Lecz tego nie umiałam zażywać w skromności.
Szukałam więcej. Ledwiem z jamki wybieżała,
Zaraz mnie chytra kotka łapką poimała.
Robiłem w ciężkim pługu, nigdy nie schodziło
Jarzmo ze mnie ; mną zasiać, mną i zwozić było.
Zdechłem od pracy – dziś mnie gospodarz żałuje.
Prędko postrada, gdy kto czemu nie folguje.